Impreza Biegnij Warszawo odbywa się nieustannie od 2005 roku. Nawet nie wiecie jak się ucieszyłem, gdy dowiedziałem się, że będę miał możliwość wystartowania z kilkoma tysiącami innych spragnionych biegowych emocji osób na dystansie 10km po raz pierwszy na tym biegu. <3

Wysłuchałem wiele opinii, praktycznie każda pozytywna, jedyne do czego ktoś się przyczepiał to rozmiary koszulek, a dokładniej, że są za duże i faktycznie nie mogłem nigdzie znaleźć wymiarów poszczególnych rozmiarów, więc w ciemno wziąłem S (uff, jak się okazało, idealnie)! 😀

Od kilku lat jestem szczęśliwym i przede wszystkim świadomym dawcą narządów i gdy tylko pojawiła się możliwość, postanowiłem dołączyć do drużyny „Zgoda na Życie”, by promować transplantologię i zachęcić ludzi do publicznego deklarowania swojej woli w kwestii dawstwa narządów. Cieszę się przeogromnie, gdyż po raz pierwszy nie postawiłem sobie za cel pobiegnięcia jak najlepiej i zrobienia nowej życiówki, ale na radość z biegania i wsparcie niesamowitej akcji!

dawca zgoda-na-zycie

Zapraszam na stronę: dawca.pl – po śmierci narządy i tak nie będą nam potrzebne!

W dniu imprezy udałem się pociągiem do Warszawy wraz z Dorotą z Fit&Run. Poznałem ją już wcześniej podczas treningów i wspólnego biegu w VI Sztafetowego Biegu Szakala, gdzie wystartowaliśmy w drużynie Rocket Team. Dorota dała się poznać jako niezwykle charyzmatyczna osoba, pełna energii i dążąca do wyznaczonych celów.

img_20161002_095624

Cały dzień chodziłem (i biegałem) z zacieszem na twarzy, życząc wszystkim powodzenia i czerpania radości z biegania. Od trzymania kciuków aż zdrętwiały mi ręce. Nadszedł moment stawienia się na starcie, założyłem na plecy parę niebieskich nerek, na rzecz wsparcia kampanii promującej transplantologię. Pomimo dodatkowych kilogramów, o dziwo czułem się lżej, jakbym dostał skrzydeł.

 img_20161002_125544 img_20161002_125538

Odliczania: 3…2…1, dziesięć tysięcy osób, każdy ruszył w tym samym momencie, ludzie w różnym wieku, pokolenia XYZ, każdy jak jedna rodzina. Coś pięknego. Nie wiem czy to mój „dodatkowy bagaż” czy każdemu udzielał się endorfinowy szał, ale dosłownie nie widziałem ani jednej buzi bez odsłoniętych jedynek, każdy szczęśliwy i uśmiechnięty! Nie spodziewałem się, że akcja będzie miała, aż tak pozytywny odbiór, każdy uśmiech biegaczy, kibiców obdarowałem swoim, aż do teraz boli mnie szczęka. <3

29971967512_e416c00dd7_o

I w taki sposób wspólnie pokonywaliśmy kilometr po kilometrze, przez cały ten dystans ciągnący się pięknymi uliczkami Warszawy, towarzyszyła nam genialna atmosfera. Zdecydowanie jak podczas Festiwalu Biegów, tak i tu można było wykręcić życiówkę. Tu, w centrum Polski, nie obierając kierunku na południe.

  29556852573_549a3f3ea3_o

Odebraliśmy medal z super hasłem na odwrocie „Pokonując własne słabości stajesz się zwycięzca”! i z takim nastawieniem wróciliśmy z powrotem do domów. Zdecydowanie zostałem doładowany pozytywną energią i tak zacząłem następny dzień!

img_20161002_131024

PS. Biegacze to faktycznie jedna wielka rodzina. Nawet będąc daleko poza domem udało mi się spotkać kilku znajomych i część osób, które wcześniej znałem z fanpage’a. <3