Bełchatowska Piętnastka vs. Brak Snu!

Bełchatowska Piętnastka odbywa się nieprzerwanie od 20 lat. Bieg w tym mieście i zawody na tym dystansie miały być moim debiutem w tym roku. Listopadowy grafik ostudził mój zapał, gdy zobaczyłem, że w noc poprzedzającą start będę pełnił służbę do godziny 7 rano. Kilka dni zastanawiałem się czy wystartować, czy odpuścić. Przypominał mi się Bieg Fabrykanta, który pomimo tego, że odbywał się o 17, a ja zdrzemnąłem się w ciągu dnia, dał mi nieźle w kość. Po przekroczeniu mety czułem się tak źle jak nigdy wcześniej po biegu, jakbym miał zaraz umrzeć.

Kocham biegać, nie chciałem za nic przegapić tych zawodów i tak łatwo odpuścić. Przejrzałem listę startową w wydarzeniu, a na niej zobaczyłem wiele osób, z którymi nie raz biegałem. I to wystarczyło! Możliwość spotkania się z innymi biegaczami wystarczyła, by zapisać się i po nieprzespanej nocce pobiec.

Wiedziałem, że nie jest to najlepsza decyzja, a na pewno nie najzdrowsza, ale lubię wyzwania, więc psychicznie byłem przygotowany na 15 kilometrów morderczego biegu. Jednocześnie odpuściłem bycie kierowcą i zapisałem się na biegowego busa zorganizowanego przez Sklep Biegacza, aby odpocząć w trakcie przejazdu. Wesoła ekipa, która wybrała ten sam środek transportu wręcz mnie pobudziła. Po służbie miałem dosłownie niecałą godzinę, aby się wykąpać, przebrać i zabrać wszystko, co będzie niezbędne do startu. Na spokojnie udało mi się tylko wypić kawę ( najważniejszy moment dnia 😀 ) i spakować żele z kofeiną od High5.

 

Nie marzyłem o żadnym zawrotnym czasie, plan był taki, aby w konwersacyjnym tempie przebiec całą trasę, wrócić do domu i po nieprzespanej nocy położyć się jak najszybciej spać. Tak naprawdę, nigdy wcześniej nie biegłem w zawodach na 15 kilometrów, więc każdy czas na tym dystansie byłby życiówką. Dopiero przed samym startem zapał na danie z siebie 100% podgrzał Woskul, który dosyć szybko namówił mnie na zmieszczenie się w czasie 65 minut. Punktualnie o 12 ponad tysiąc biegaczy wystartowało na komendę ‚3 2 1 start’, uwielbiam ten moment, gdy jednocześnie wszyscy wykonują pierwszy krok. Trasa składała się z trzech 5 kilometrowych pętli.  Do pokonania były jednocześnie na każdej z nich 2 podbiegi. Całą trasę pokonaliśmy z narastającą prędkością (BNP). Zaczęliśmy wolniej, by stopniowo zwiększać prędkość, nie zmniejszając jej ani na chwilę. Jak się okazało był to klucz do sukcesu i nasze mięśnie zyskały czas na rozgrzanie się.

I w taki sposób udało mi się przekroczyć metę i dystans 15 kilometrów pokonać z czasem 1:03:22, zajmując miejsce 137 na 1116 startujących. Aż nie wierzyłem, że z zaplanowanych na ostatnią chwilę 65 minut udało się odjąć jeszcze ponad 1,5 minuty.

Szczerze, myślałem, że napiszę, że biegło mi się fatalnie, wyplułem płuca, ale… biegło mi się o dziwo nie najgorzej. Po tym jak minął endorfinowy szał po przekroczeniu mety chciałem położyć się gdziekolwiek, bo serce biło jak szalone i doszedłem do wniosku, że w najbliższym czasie nie zamierzam tego powtarzać. Gdyby nie osłabiony organizm spowodowany brakiem odpoczynku i snu, myślę, że można by było jeszcze trochę ugrać, ale o tym przekonam się dopiero za rok. 🙂
Jeśli nie pracujecie w trybie zmianowym, na nocki, odradzam bieganie bez snu, metę przekroczycie i będziecie przeszczęśliwi, zabraknie tylko tej radości na całej trasie, gdyż będzie brakowało na nią energii. 🙂

Jednocześnie wielkie brawa dla organizatorów za super organizację, plecak biegowy w pakiecie startowym, oznaczenia na trasie i poprowadzenie trasy po pięknych uliczkach Bełchatowa. Podczas Bełchatowskiej Piętnastki część biegaczy miała również możliwość wystartowania na jednej pętli i przekroczenie linii mety po 5 kilometrze, więc nawet osoby, które dopiero zaczynają swoją przygodę z bieganiem i jeszcze nie pokonują dłuższych dystansów mogły się sprawdzić na zawodach.

Na koniec jeszcze krótko, doszedłem do wniosku, że ja czy większość poznanych biegaczy podczas mojej trwającej wciąż biegowej przygody mogłoby biegać cały czas. Robić to cały dzień, całą noc, miesiąc, rok, czy całe życie. Jest to niesamowite! 🙂

Bonus:

 

  • Gratulacje

  • Ekstra relacja 😀 Tam byłem i ze wszystkim się zgadzam 😀 Tego dnia wisiała w powietrzu jakaś moc. Pomimo o wiele wolniejszego biegu czułem w sobie dużo energii 🙂 Biegło mi się bardzo dobrze, spokojnie, na pełnym oddechu, bez chwili znużenia czy zawahania. Przeżyłem w Bełchatowie swój pierwszy raz z piętnastka, co przekonało mnie by sięgać dalej. Największym zaskoczeniem był dla mnie telefon, który odebrałem na 6 kilometrze. Zadzwonił przyjaciel, z którym nie przerywając biegu rozmawiałem dłuższa chwilę. To dla mnie niesamowite doświadczenie. Rok temu nawet nie marzyłem o tym by biec i swobodnie rozmawiać 🙂 Dzięki Dominiku za tę relację. Sam ich nie piszę, więc dzięki Twojej będę mógł czasem wracać do tego bardzo ważnego dla mnie słonecznego, chłodnego, listopadowego dnia 😀 P.S. Oskar dla Woskula 😛

    • Dzięki Artur! Dokładnie, masz rację, tego dnia panowała jakaś energia w otoczeniu, która każdego pchała do przodu. ;D
      haha, Hollywood wita woskula 😛

  • Gratulacje, ja na obecną chwilę celuję w „10” albo „5”. Jeśli tylko czas i możliwości pozwolą to może pod koniec przyszłego roku uda mi się załapać na coś dłuższego. Marzyłby mi się półmaraton, ale wiem, że to o wiele większe wyzwanie niż „10”. 😉

    • Biegasz dyszkę to i 15 dasz radę! 🙂 w marcu jest fajny bieg w Warszawie, właśnie półmaraton, nie odpuszczaj treningów i mam nadzieję, że uda nam się tam spotkać! 🙂

  • Brawo!

  • Klinika Zdrowego Jedzenia

    Extra post! Gratulacje 🙂

  • Reni Blog

    Gratuluje! Piękny czas jak na 15 km:)

  • Dzięki 🙂 Biegasz czasem ;P ?

    • Biegałam w wakacje, teraz chciałam znowu ale jakoś nie mogę się zmobilizować: zimno, pada i w ogóle.